Romantyczna geneza mody na nowe zamki

Moda na odbudowę historycznych ruin zamkowych, obecnie zataczająca coraz szersze kręgi i docierająca do wszystkich zakątków Polski, jest wbrew pozorom stosunkowo dawnej daty i ma swoje romantyczne korzenie. Na początku XIX wieku średniowieczne zamki nie pełniły już swoich obronno-rezydencjonalnych funkcji, stając się romantycznymi pomnikami minionych stuleci. Ich ruiny były źródłem natchnienia dla malarzy i poetów. Pamiętamy doskonale spór o zamek Horeszków w Panu Tadeuszu, a pozostając w kręgu twórczości Adama Mickiewicza możemy przywołać wersy z innego utworu poety:

Zamek na barkach nowogródzkiej góry / Od miesięcznego brał pozłotę blasku / Po wałach z darni i po sinym piasku / Olbrzymim słupem łamał się cień bury / Spadając w fosę, gdzie śród wiecznych cieśni / Dyszała woda spod zielonej pleśni. (Grażyna, w. 8-13)

Nie można w tym miejscu nie wspomnieć słynnego romantycznego poematu Seweryna Goszczyńskiego, w którym czytamy: Wspaniałe zamku kaniowskiego wieże / Wznoszą się w chmury jak olbrzyma ramię / A dzielnej ziemi powiewa z nich znamię / A wielkich granic twarda pierś ich strzeże. (Zamek kaniowski, cz I, w. 1-4). Tenże Goszczyński był również autorem powieści gotyckiej o jakże wymownym tytule Król zamczyska.

Rosnące zainteresowanie „starożytnościami”, jak nazywano w tamtych czasach zabytkowe budowle, zaowocowało większą świadomością ich historycznej wartości, a w konsekwencji potrzebą ich ochrony. Ochrony rozumianej dość specyficznie, ale musimy pamiętać, że historia sztuki była wtedy w powijakach jako dyscyplina naukowa, a znane nam normy konserwatorskie wypracowano dopiero pod koniec XIX wieku. Natomiast w pierwszej połowie tego stulecia ochrona ruin średniowiecznych zamków, nie tylko na ziemiach dawnej Polski, ale również w całej Europie, polegała głównie na ich „odbudowie” z zastosowaniem stylistyki neogotyckiej (lub jak w zamkach Nadrenii neoromańskiej). Oczywiście w trakcie takiej odbudowy nieświadomie niszczono cenne elementy historyczne. Na naszym gruncie jednym z pierwszych przykładów takiej romantycznej budowy nowego zamku z wykorzystaniem zabytkowych ruin jest królewska warownia Kazimierza Wielkiego w Będzinie. Zaniedbany zamek doprowadzony do ruiny pod koniec XVIII wieku przez nieudolnego ordynata Stanisława Mieroszewskiego, planowano rozebrać w latach dwudziestych kolejnego stulecia. Szczęśliwie to nie nastąpiło, a kilka lat później zabytkowymi ruinami zainteresował się wybitny filantrop i mecenas sztuki oraz nauki hrabia Edward Raczyński, który przybył w okolice Będzina jako komisarz Banku Polskiego. Zachwycony malowniczym położeniem zamkowych ruin postanowił je odbudować i przeznaczyć nowy gmach na siedzibę szkoły górniczej. Projekt odbudowy zlecił osiadłemu w Polsce włoskiemu architektowi Franciszkowi Marii Lanciemu, który przygotował trzy wersje (jedna widoczna na załączonej ilustracji), żadnej jednak z różnych względów nie udało się zrealizować.

ImageOstatecznie zamek „odbudowano” według pozbawionego neogotyckiego sztafażu, skromnego projektu, lecz szybko popadł w ruinę i w takim stanie przetrwał kolejne sto lat, by ostatecznie uzyskać znaną obecnie formę w trakcie kolejnej „odbudowy” z lat pięćdziesiątych XX wieku (na zdjęciu).

ImageTak monumentalna forma będzińskiego zamku okazuje się jednak niewystarczająca dla miłośników „rekonstrukcji”, którzy w ostatnim czasie podejmują szereg działań zmierzających do „odbudowy” zamku dolnego w Będzinie, zachowanego od kilkuset lat jedynie w partii fundamentów i częściowo przyziemia. Oczywiście nasza wiedza na temat wyglądu będzińskiego przedzamcza jest znikoma i w żadnym wypadku nie daje podstaw do wykonania projektu rekonstrukcji.

ImageI w ten sposób w ogromnym skrócie przechodzimy od romantycznych korzeni do współczesnej mody na budowę nowych zamków, która zresztą miała swoje różne odsłony w minionym już XX stuleciu, do czego może warto będzie wrócić w jednym z kolejnych tekstów na blogu. Naszym przodkom z pierwszej połowy XIX wieku łatwiej jest wybaczyć historyzujące kreacje, nie mające na ogół zbyt wiele wspólnego ze średniowieczną formą „odbudowywanych” zamków. Dysponowali znacznie mniejszą wiedzą niż my i działali w zupełnie innych warunkach kulturowych i społecznych. Dla współczesnych „rekonstruktorów” trudno jednak znaleźć usprawiedliwienie. Romantyzm to zamknięta epoka w dziejach, do której oczywiście warto powracać, szukając twórczych inspiracji lub próbując zrozumieć skomplikowaną naturę polskości, ale tamte wartości nie mogą być fundamentem przedsięwzięć związanych z ochroną zabytkowych ruin średniowiecznych zamków. Takie działania powinny opierać się na osiągnięciach dwudziestowiecznej historii sztuki i współczesnych założeniach doktryny konserwatorskiej, które zalecają unikanie budowy zabytkowych atrap, zwłaszcza wtedy gdy nie ma naukowych podstaw do odbudowy historycznych ruin. Niestety liczni miłośnicy takich „rekonstrukcji” średniowiecznych zamków pozostają jednak romantykami. Dlatego obawiam się, że nowy zamek w Będzinie, tym razem budowany w XXI wieku, pojawi się jeszcze na moim blogu… A o budowanych na nowo średniowiecznych zamkach polskich (i nie tylko) epoki romantyzmu też postaram się napisać nieco więcej w kolejnych tekstach.

Advertisements

5 comments

  1. Maciej

    “mody na budowę nowych zamków” – to dosyć osobliwe sformułowanie….

    bo moda – oznacza coś powszechnego

    powszechnie przyjęty zwyczaj – to jest właśnie moda

    odbudowa zamku to bardzo droga sprawa, a nie modna

    po za tym – mówi Pan, że 10% – czyli ok. 15 sztuk……
    10% to też jest powszechność?

    Jak na historyka sztuki – to dziwne, ze używa Pan nieadekwatnych określeń.

    CZŁOWIEK NIBY WYKSZTAŁCONY, A NIE ZNA ZNACZENIA SŁÓW.

    Wydaje mi się, że Pan na siłę próbuje interpretować zachowanie inwestorów – że to niby moda, że to niby romantyzm….

    Co romantycznego jest w wydaniu kilku – kilkudziesięciu milionów złotych na odbudowę zamku?

  2. tomasz76

    Owszem, zwyczaj budowy nowych zamków staje się modą i dotyczy znacznie większej liczby niż 15 obiektów, które nie wiem skąd Pan wziął. Używam zatem jak najbardziej adekwatnych określeń, po co więc te marne insynuacje z Pana strony…? A wydanie milionów na budowę atrapy zabytku czym jest, jak nie przejawem postawy postromantycznej, nawet jeśli wprost nie uświadomionej?

  3. habish

    Można też ruinę pozostawić samą sobie, na pastwę czasu i przyrody… z dwojga złego lepsza odbudowa, oczywiście z zachowaniem jak najwierniejszego pierwotnego wyglądu, jeśli to możliwe.

  4. waldek

    Zgadzam się z Panem w części która dotyczy jakości odbudowy, czyli to że inwestor sprawę prawdziwego wyglądu potraktuje na odczep się, tego obawiam się najbardziej, a nie tego że ktoś chce odrestaurować i tu pomoc historyków powinna być na pierwszym miejscu.
    Powołam się na przykład mojego miasta Sosnowca, każdy chyba wie że nie jest to miasto obfitujące w zabytki, choć parę jest. Podam w moim odczuciu przykłady złej rekonstrukcji, nie do końca dobrej i dobrej.
    W centrum miasta był zabytkowy budynek, celowo piszę był. Inwestor który chciał budować tam kino zobowiazał się do zachowania tej budowli. Efekt jest taki że została tylko jedna ściana wbudowana w cały kompleks z plastikowymi oknami, koszmar. Druga sytuacja, tereny po byłej kopalni był sobie piękny zabytkowy obiekt, sytuacja jak poprzednio, niby dobrze a źle, ostała się tylko ściana frontowa wbudowana w nowy pstrokaty obiekt. To te złe przykłady. Teraz te średnie. Na terenie mojego miasta są dwa zamki. Zamek w Sielcu i Pałac Schoena. Miasto je odrestaurowało przeznaczając wnętrza na działalność kulturalną. Wnętrza wieją pustką, ściany pomalowane białą farbą. Zamki te były w otoczeniu parków, i tu bałagan zero prac. Pomysł dobry, wykonanie nie do końca dobre. I przykład trzeci, Pałac Dietla tu inwestor jest osobą prywatną. Obiekt został uratowany przed po prostu zawaleniem, został odrestaurowany z dbałością o szczegóły, z zewnątrz i wewnątrz jest po prostu piękny.
    Z tego to powodu jestem jednak za odbudową tego co się da, z zastrzeżeniem, że ma to być wykonane z pietyzmem.
    Jest normalne że odtworzenie takie które byłoby w stu procentach wierne oryginałowi jest niemożliwe, ale jeśli to zrobimy to jak najbardziej wiernie, to będzie to z korzyścią dla wszystkich.
    Na tej tezie którą Pan wysuwa można by też powiedzieć po co odbudowaliśmy starówkę w Warszawie skoro to już nie zabytki tylko kopie.
    Pomimo niewielkiej różnicy zdań, cieszę się że trafiłem na Pańską stronę. Czyta się z ciekawością.

  5. Pingback: Nowe zamki - stare i nowe problemy |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: