W obronie zamkowych ruin

Miesiąc temu Autorzy bardzo interesującego bloga tripsoverpoland.eu opublikowali obszerną polemikę z moimi tekstami. Oto link do ich wpisu: http://www.tripsoverpoland.eu/blog/2012/08/20/nowe-zamki-stare-i-nowe-problemy/ Postaram się w miarę zwięźle ustosunkować do jego najważniejszych wątków. Jednocześnie nie ukrywam, że mam z tym problem, gdyż Autorzy owej polemiki sądząc z lektury ich bloga, są ludźmi, którym szczerze leży na sercu los polskich zabytków. Jednak ich filozofia ochrony dziedzictwa kulturowego znacząco odbiega od moich poglądów, dlatego zmuszony jestem odpowiedzieć momentami bardzo krytycznie. Mam jednak nadzieję, że owa krytyka nie poróżni nas zbytnio, gdyż nie o blogerską wojenkę mi chodzi, ale o wzajemnie inspirującą dyskusję. Zatem do rzeczy.

Autorzy polemiki stwierdzają, że moja opinia o kompleksie niższości, który bywa przyczyną budowy nowych zamków jest nieuzasadniona i nie ma naukowych podstaw. Zarzut ten odrzucam jako zupełnie nietrafny, gdyż dotyczy wpisu na blogu, a nie tekstu naukowego. Nie powoływałem się przecież na żadne badania, gdyż takowych w w/w kwestii po prostu jeszcze nie prowadzono. Jednak z moich obserwacji głośnego przykładu budowy nowego zamku w Poznaniu wynika, że chęć dowartościowania na wielu płaszczyznach, była jednym z głównych motywów, którymi kierowali się inicjatorzy tego fatalnego w skutkach przedsięwzięcia. Nie jest to więc pochopna konstatacja z mojej strony, ale wniosek wysnuty w oparciu o konkretne działania i wypowiedzi, jak choćby chęć zdominowania nowym zamkiem w panoramie Poznania dawnego zamku cesarskiego.

Moi Adwersarze wygłaszają następnie pochwałę postawy romantycznej, która w ich mniemaniu miałaby wyrażać się w dążeniu do odbudowy zamkowych ruin. Pomijam już fakt, że nie miałoby to zbyt wiele wspólnego z romantyzmem, który propagował raczej swoiście pojęty kult ruin, ale rozumiem, że dla Autorów polemiki był to rodzaj skrótu myślowego. Jednak alternatywa, którą zarysowali wymaga już bardziej stanowczej krytyki. Mianowicie według nich trwała ruina jest smutnym pomysłem i znacznie lepiej jest wskrzeszać dawne budowle. Problem polega na tym, że owo wskrzeszanie jest złudzeniem. Nowy zamek wzniesiony na ruinach dawnego, w polskich realiach nie ma na ogół zbyt wiele albo wręcz nic wspólnego z przeszłością. Mam na myśli oczywiście „gargamele” budowane w miejscu warowni będących w ruinie od setek lat, czego przykładem mogą być nowe zamki m.in. w Poznaniu, Bobolicach, Tykocinie, Gostyninie czy Wytrzyszczce. Nie mogę również zgodzić się z tym, że stan ruiny może zniechęcać turystów. Dobrze zagospodarowana ruina może być turystycznym magnesem, o czym świadczy wspominany przez Autorów Krzyżtopór (zgadzam się, że wciąż jest tam wiele do zrobienia).

Moi Polemiści stawiają również fałszywą alternatywę: odbudowa albo ruina porośnięta chaszczami czy też rozbierana na budulec przez okoliczną ludność. Zdaję sobie sprawę, że w polskich warunkach często tak bywa, ale to nie powód, aby trwać przy złych praktykach. Można troszczyć się o ruiny lepiej, nie szukając dla nich ratunku w kiczowatej „odbudowie”. Przywołany przez Autorów przykład Bobolic jest wymowny – senator Lasocki urasta tu do miana dobroczyńcy, który uratował ruinę zamku przed zagładą. A jest dokładnie na odwrót – mamy do czynienia z ustosunkowanym politycznie barbarzyńcą, który zniszczył zabytkowy krajobraz i w dodatku publicznie kłamie twierdząc, że ruiny nie da się trwale konserwować. W dodatku planuje zamienić na „gargamele” wszystkie zamki w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej… Autorzy bezkrytycznie cytują bzdury wypowiadane przez tego niszczyciela polskiej kultury, który twierdzi, że trwała ruina to komunistyczna doktryna konserwatorska. Jeśli zabieramy się za dyskusję na temat ochrony zabytków i używamy takich argumentów, najpierw poznajmy lepiej historię konserwacji. Trwała ruina to nie jest wymysł komunistów! Nie słyszałem również o sławach polskiej nauki, które wsparły ideę budowy nowego zamku Bobolice. Skądinąd wiem, w jaki sposób pozyskuje się niekiedy poparcie owych „sław”, co miałem okazję zaobserwować przy okazji sporu o budowę nowego zamku w Poznaniu, ale o tym nie napiszę, nie chcą taplać się w bagnie…

Autorzy polemiki z moim blogiem obarczają historyków sztuki krytykujących budowy nowych zamków odpowiedzialnością za… pogorszenie sytuacji istniejących zabytków! To już absurd i nawet nie wiem, jak mam to skomentować. Przypomnę tylko, że sprzeciw wobec tzw. „rekonstrukcji” nie dotyczy wszystkich zrujnowanych obiektów, lecz tych najstarszych, lub słabo udokumentowanych (jak wspomniane Bobolice…), a ponadto związany jest właśnie z troską o to, by ruiny, które z różnych względów kwalifikują się do odbudowy (tak, są takie!), były odtwarzane z należytą pieczołowitością. Nie da się również stworzyć koncepcji uniwersalnej, o którą apelują Autorzy bloga, gdyż w tej materii każdy obiekt należy traktować indywidualnie. Zupełnie odmienne będzie podejście do ruin zamku w Chęcinach lub z drugiej strony jednego z wielu zamków i pałaców na Dolnym Śląsku, zniszczonych zaledwie kilkadziesiąt lat temu. Wreszcie twierdzenie, że „rekonstrukcje” ruin wpisują się w odwieczne dążenie ludzi do przekształcania zastanych budowli jest zupełnie nietrafne, gdyż mówimy o obiektach porzuconych zazwyczaj setki lat temu. Takich na ogół ponownie już nie wykorzystywano, a jeśli już to robiono, wtedy bardzo często starym budowlom nadawano nowe funkcje, sprzeczne z ich pierwotnym przeznaczeniem. Dla przykładu, rzymskie Koloseum było w średniowieczu warowną rezydencją rodu Frangipanich, a obóz elitarnego Legionu Italskiego w Novae nad Dunajem stał się siedzibą lokalnego biskupstwa. Idąc tropem myślenia Autorów, należałoby zaakceptować np. pomysł urządzenia aquaparku w ruinach zamku Ogrodzieniec… Wiem, trochę przejaskrawiam sugerując rozwiązanie, któremu byliby z pewnością przeciwni, ale robię to celowo, by wskazać, że odwoływanie się do tradycji nie zawsze jest pożyteczne. Podobnie jak do ekonomii, co robią Autorzy w ostatnim akapicie swojej polemiki – nie wszystko powinniśmy przeliczać na doraźny zysk, zwłaszcza w sferze kultury i związanej z nią ochronie zabytków.

Reklamy

5 comments

  1. Dziękujemy Panu za tą wyczerpującą odpowiedź.
    Zacytujemy tutaj, to co napisaliśmy na naszym blogu w odpowiedzi na komentarz Pana Jerzego Serafina
    Nie zgadzamy się jednak z Pana zdaniem: „Stawiacie fałszywą alternatywę albo kiczowata „odbudowa”, albo kompletna ruina, a to przecież manipulacja!”
    Takiej alternatywy nie stawiamy, jednak zwracamy uwagę na problem naukowych dywagacji często negujących jakiekolwiek inicjatywy w zakresie choćby częściowych rekonstrukcji i przystosowań części (nawet niewielkich) dla obsługi ruchu turystycznego czy nawet zwykłej ochrony obiektów zamkowych i nie tylko zamkowych.
    Oczywiście każdy zwraca uwagę na to co go najbardziej w takim czy innym fragmencie zainteresowało czy poruszyło ze względu na odmienne poglądy czy własne wizje. Warto spojrzeć na ten tekst nieco z dystansu – bo zawiera wiele różnych wątków, zarówno lekko prowokujących do dyskusji na temat metod ochrony zabytków i ich rekonstrukcji czy nawet całkowitej odbudowy, jak też odbioru wzajemnie „zwalczających” się „frakcji” naukowców prezentujących często przeciwstawne zdania.
    Proszę zwrócić uwagę np. na ten fragment: „Długotrwałość, żeby nie pisać przewlekłość, w działaniach w sferze ochrony zabytków to niestety codzienność nie tylko odbudowujących zamki. Stąd już tylko krok do papierkowego uzasadniania braku działania. Bardzo uproszczona teza mogłaby by brzmieć: lepiej nie robić nic i w domyśle mieć święty spokój, niż próbować ratować znikające zabytki i narażać się na krytykę naukowych autorytetów, które często wydają wzajemne sprzeczne opinie w tej samej sprawie.”
    Chcielibyśmy aby właśnie wzorem państw zachodnich także u nas nastąpił jakiś przełom w myśleniu o ochronie zabytków, metodach ich rekonstrukcji czy odbudowy. I ten tekst – być może nieco prowokujący – jest naszym skromnym wołaniem o podjęcie wysiłku w tej problematyce.
    My nie oceniamy jakości wykonanych rekonstrukcji kilku wymienionych w tekście obiektów – nawet ukazujemy dość wyraźne „pomyłki” – ale staramy się zwrócić uwagę na dość jednokierunkowy tok myślenia przeciwników odbudów i wynikające z tego konsekwencje.
    Naukowcy – naszym zdaniem – oprócz jedynie narzekania na jakość wykonywanych prac „zamkowych” powinni stworzyć coś na kształt podręcznika dla chętnych do takich kosztownych inwestycji, aby z jednej strony zadbać o element historyczny, a z drugiej wskazać metody przynajmniej poprawnej realizacji takich prac.
    I o to tylko prosimy.
    Serdecznie pozdrawiamy
    Ewa i Marek Wojciechowscy

    • tomasz76

      Drodzy Państwo,
      bardzo dziękuję za komentarz. Możliwe, że alternatywa, o której pisałem nie została postawiona w Państwa tekście wprost, ale pośrednio z niego wynika. Romantycznym „rekonstruktorom” zamkowych gargameli przeciwstawiają Państwo naukowców z ich malkontenctwem i dywagacjami. A przecież owe dywagacje nie są po to, aby blokować jakiekolwiek inicjatywy, tylko by blokować inicjatywy niewłaściwe, niszczące zabytki. I naprawdę w gronie naukowców próbujemy działać. Sęk w tym, że nauka nie lubi pośpiechu, nie działa pochopnie, wymaga czasu na refleksję. Od paru lat polska sekcja ICOMOS organizuje sesje poświęcone zrujnowanym zamkom i nie tylko, a ich owocem ma być Karta Ochrony Ruin Historycznych. Nie tylko więc narzekamy, ale próbujemy działać.

      Mój polemiczny ton nie oznacza, że nie doceniam Państwa wysiłków na rzecz ochrony zabytków. Wręcz przeciwnie, w ramach swoich możliwości oraz zainteresowań wykonują Państwo wspaniałą pracę. W niektórych sprawach różnimy się zasadniczo, ale przyświeca nam jak sądzę wspólny cel.

      Pozdrawiam serdecznie!

  2. ork

    Jako dyletant i przeciętny zjadacz chleba powiem tyle- patrzac jak dbacie o te ruiny do tej pory lepiej by było żeby to wszystko poszło w ręce prywatne.Wielce się robicie oburzeni jak ktoś zaczyna coś robić (bądź tylko chce).Jesteście jak pies ogrodnika.A zabytki znikają.Lepszy źle odrestaurowany niż żaden.

  3. Krzyżtopór jest najbardziej jaskrawym przykładem barbarzyńskiego postępowania pseudo-(NIE)-konserwatora i innych osób którzy o nim decydują.Wydano a raczej zmarnowano 12 000 000zł na UTRWALENIE mało ciekawego a nawet koszmarnego stanu obecnego którego zwiedzanie powoduje tylko smutek i przygnębienie. Drugiego tak podobnie dobrze zachowanego zamku nie ma w całej Polsce ,mury zachowane w ponad 90% ,wszystkie stropy nad piwnicami większość na parterach ,spora cześć tynków oryginalnych jest zachowana!!!, brakuje okien klatek schodowych i oryginalnych dachów .Zrobiono koszmarny stopo-dach nad głównym wejściem ,okropnie od zewnątrz wyglądające płaskie dachy bocznych skrzydeł całkowicie nie podobne do oryginalnych!!!, i tylko toalety i sala konferencyjna to jako taki pomysł. Całkowicie odmienne pozytywnym przykładem jest zamek Chęciny ,Ogrodzieniec (mimo krytyki o jarmark) i pobliski Rabsztyn które warto zwiedzać, ostatni odradza się dosłownie z małej kupki kamieni. Na koniec kto sobie wyobraża Warszawę bez Zamku Królewskiego !!!, byli tacy ze nie powinno go się odbudować!, TO CI SAMI D….E co w Ujeździe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: